prima aprilisowa kupa śmiechu
kwiecień 1, 2008
nie zostałam dziś gwiazdą, ale nie płaczę, bo jak stwierdziliśmy grupowo (tzn. we dwoje), mam nowy temat do mojego super bloga —-> casting. tak casting czyli przesłuchanie czy zwyczajnie łowienie talentów, zwał jak zwał. Wikipedia za to podaje piękną definicję castingu jako kształtowanie materiału płynnego poprzez proces produkcyjny z zastosowaniem form kształtujących, który to następnie zastyga i osiągana jest pożądana fizyczność. tłumacząc dosłownie ulep z gówna placek, okrzykniemy go rzeźbą. w przełożeniu oznacza znajdź żabę, a przy odrobinie szczęścia zamieni się w królewicza. jest też inne bardziej poetyckie przełożenie po co ci twarz możesz mieć makijaż, albo morda jak obrazek, zawsze możesz se namalować ładniejszą. pomyślałam też o anegdotce:
koleżanka(1) do koleżanki(2):
1: ojej, tak źle dzisiaj wyglądam, co mogę zrobić, by wyglądać ładniej?
2: twoja stara musiałaby cię urodzić jeszcze raz, ale bez porodu kleszczowego
piękny to był dzień :] , bo nasunął mi tyle przemyśleń. lecz nie jest to jedyny powód dla którego tak mnie uradował. odkryłam dziś istotę piękną i niebanalną Joannę. dziewcze o urodzie cudnej i delikatnej, o jasnych licach i bujnych kręconych lokach. natchnienie i muza. cóż czasu nie traciłam i o numer zagaiłam, bo martwię się o wasza twórczość panowie. a nie ukrywam, że brakuje mi w dłoniach własnego obiektywu :] serwus