miszcz i ściemniacz roku
kwiecień 1, 2008
świetnie, jednak nie jest do końca ze mnie taki pechowiec. może i zatrzymują się przede mną kolejki, psują kasy, kończą taśmy w maszynach, ale jak ktoś ma wygrać super konkurs, to
jestem to właśnie JA! nadaję sobie tytuł miszcza pióra, (bo miszczem kosmosu już jestem, nawet mam laser) i łamacza walentynkowych konkursów. pomyśleć, że pierwszy raz brałam udział w takim walentynkowym ścierwie i od razu zostaję miszczem, he he tylko pogratulować. przyznam z dumą, że nie jest to też pierwszy konkurs jaki wygrałam, bo kiedyś nagrodzili mnie w konkursie biletami na film “Ryś”, myślę, że nie muszę dużo pisać, bo jaki konkurs taka nagroda. chodziło o to, żeby opisać rebus składający się z kilku zidiociałych obrazków, jakiś miś, serducho przebite “szczałą” i namiot chyba. nie ważne. napisałam tak sprośną historyjkę, że sama sobie się zaczęłam podobać. ujęłam wszystkich internautów, chyba, za serca i powaliłam ich swoją szczerością, wrażliwością i romantyzmem. dodam, że wyszliśmy w połowie filmu, takiej szmiry nigdy nie widziałam. pozwolę sobie nie publikować treści nagrodzonej pracy z konkursu walentynkowego, bo zwyczajnie mi wstyd! szczyt literackich uniesień to nie jest. prowokatorzy walentynkowej szmiry spasiba.
