oko wisi ci z doła

kwiecień 3, 2008

lubię czytać swój blog, robie to nieustannie. często wyłazi ze mnie kobieta nieokrzesana i wulgarna. cóż popis elokwencji i dyplomacji to nie jest, ale od czego ma się blog :D HA HA HA!

wczoraj poruszeni chwilą i nastrojem postanowiliśmy zapełnić czas mrożącym krew w żyłach seansem kinowym. według tego o czym trąbiły media i huczały reklamy mięliśmy wyjść sztywni. w napięciu czekaliśmy na rozpoczęcie naszej ulubionej części kinowej czyli zwiastunów, gdy ku naszemu zdziwieniu na salę kinową weszła ogromna ciężarna by zająć miejsce na wykupionych przez siebie dwóch fotelach. jezu jak ja się bałam, że jej ten brzuch ze strachu pęknie, że się wyleje, że wybuchnie, że ten mały pomarszczony zwierz zeżre wszystkich na sali. przejęłam się, bo przecież pani Sowińska wydała niedawno komunikat, że panie w ciąży nie mogą oglądać horrorów i słuchać muzyki metalowej. chciałoby się rzec wyrodna matka! no i z tak zabitym gwoździem, już na samym początku seansu, wyobraźcie sobie jaki był mój strach. zrobiłam się czerwona, głowa mi zaczęła pulsować, w pewnym momencie myślałam ,że to ja wybuchnę, a tu jeszcze cały film trzeba przeżyć. no i oczywiście siedziałam cały czas z nogami w górze, co by mnie ten dzieciak gdzieś za nogawki nie łapał. no zaczęło się ostro ale jakoś po 3 scenach skończyło. zawsze w takich sytuacjach oglądam rozpękane ziarenka popcornu, i fantazjuję o ich fikuśnych kształtach, o ten bałwanek ma większą nóżkę, a ten taką ogromną głowę, śmieję się i klaszczę…i jakoś to mija, ale tym razem popcornu nie kupiłam :( po całej wieczności film się skończył, pani z 8 rzędu z wielką bańką na przedzie pomaszerowała przede mną , a ja w przodo-pochyleniu opuściłam kino