c’est moi mon dieu
marzec 31, 2008
karrramba!
wczoraj słuchałam w moim ulubionym radyjku tok.fm fajnej audycji o blogersach i pomyślałam, że może fajnie by poprowadzić własna stronkę i wypacać coś od czasu do czasu. od czasu do czasu, bo należę do postaci niezwykle leniwych i mających swe życie za mega nudne. jeżeli wrzucę coś co choć na chwilę pozwoli mi myśleć, że w mym życiu się dzieje to jest to dobry pomysł, a i przy okazji odświeżę sobie pisownię polską i ortografię, bo jako dziecko gygy już dawno wszystko mi sie poknociło i pozapominało
dzisiaj jak zwykle siedzę w domu i nic nie robię, bo przecież bronię się dopiero we wrześniu, a do tego czasu jeszcze mogę się polenić. bo jak mawiał mój przyjaciel “lenie zawsze mają ochotę coś robić”. zresztą przyjaciół od mądrych cytatów mam wielu, bo inny powtarzał za to często “less is more”. o proszę już 149 słów, a jak piszę wypracowanie z angielskiego to zawsze ledwo 200 wychodzi.
dostałam wiosennego kopa, z okien mojej kuchni widać na horyzoncie malutką krawędź morza, dzięki temu zawsze sobie powtarzam, że mieszkam w pięknym miejscu, bo widzę morze przez okno, rewelacja. podobno jak się nie ma o czym gadać to się gada o pogodzie, więc kończę zanim nazbieram sobie minusów. nie wiem też co leży w zwyczajach blogowiczów witać się i żegnać zawsze na początku i końcu wpisu, czy to słabe jak pisać ” kochany pamiętniku”?
jezu ja kompletnie nie potrafie obsługiwać tej strony i hasła typu tagi są mi zupełnie obce, chyba, że te grafficiarskie. no a co to blogroll, a jak szukam kolegi to go nie ma, a przecież wiem, że jest…gosh (tu mówię to z miną Napoleona Dynamite). Zaraz po tym jak już popisałam trochę to postanowiłam
upgrade’ować swój blog i podkręcić trochę kolorki, nigdy w życiu nie przypuszczałam, że wybranie tapety zajmie mi 1,5h aaaaaaaaa!
poza tym jak myślę co tu jeszcze napisać na dzień dobry, to jakoś od razu chce mi sie narzekać i marudzić, że życie mam z dupy, że nudno, że jakoś nie ma co robić, że mi się nie chce, że już za poźno, że za wcześnie, że po co. masakra jakaś. a pożniej dochodzę do wniosku, że przecież wcale nie tak źle swoją drogą, ehhh te kobiety. czasami nawet si…….ja pier….. jak jeszcze raz wcisnę ten zakichany przycisk i wyskoczą mi notatki, to wypier…..ten laptop za okno…koniec pisania kurde!
na powitanie trochę o moich zwyczajach muzycznych
Witaj wielki świecie!
marzec 31, 2008
Czuję, że to będzie bardzo narcystyczny blog